20.04.2010 | Tomasz Pstrągowski
Jeżeli medium komiksowe produkuje dzieła naprawdę kultowe, to "Akira" z pewnością jest jednym z nich. Komiks Katsuhiro Otomo udowodnił wielu jak poważne historie potrafią opowiadać Japończycy. Dziś nie sposób nie docenić wpływu, jaki to dzieło miało nie tylko na mangę i jej popularność na Zachodzie, ale także na cały gatunek science-fiction.
Powstała przed 20 laty "Akira" Katsuhiro Otomo to jedna z najważniejszych serii w historii światowego komiksu. Dzieło monumentalne nie tylko ze względu na swój wpływ na komiks i gatunek, ale i rozmiary. Pełna seria liczy sobie niemal 2200 stron, część z nich jest kolorowych. Publikowana przez niemal 8 lat w magazynie "Young Magazine" "Akira" została w Japonii wydana w 6 grubych, 360-stronicowych tomach. Polski wydawca (Japonica Polonica Fantastica) zdecydował się na tomów 19. Popularność "Akiry" w Japonii była tak dużo, że jeszcze przed zakończeniem postanowiono wydać ją także w USA. Wydawał zresztą nie byle kto, bo Epic Comics - imprint słynnego Marvela.
Ale prawdziwą sławę Otomo i "Akirze" przyniosła zrealizowana w 1988 roku (czyli na 2 lata przed zakończeniem prac nad komiksem) ekranizacja. Animowany "Akira" był jednym z tych filmów, które zwróciły uwagę Zachodu na mangę i anime. Filmowa opowieść o konflikcie pomiędzy Kanedą i Tetsuo, przyjaciołach z dzieciństwa, członkach gangu motocyklowego, których drogi rozchodzą się, gdy Tetsuo odkrywa w sobie nadprzyrodzoną moc dającą mu niemal nieograniczone możliwości, szybko zawojowała Stany. Popularność filmu przerosła oczekiwania wszystkich. Mnożyły się pozytywne recenzje zachodnich dziennikarzy (w tym wpływowego Rogera Eberta), jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać fandomy "Akiry", a zachęceni popularnością filmu dystrybutorzy postanowili spróbować z innymi japońskimi tytułami. Kto wie, co dzisiaj wiedzielibyśmy o japońskiej animacji, gdyby nie ówczesny sukces "Akiry"?
Nie inaczej było w Polsce. O tym, że coś takiego jak manga istnieje, większość miłośników popkultury dowiedziała się z "Secret Service" - legendarnego magazynu o grach wideo wydawanego w latach 1993-2001. To tam powstał Manga Room - bodajże pierwsza w Polsce stała rubryka o japońskim komiksie. W oczach odpowiedzialnego za kolumnę Mr. Roota "Akira" była arcydziełem. Tę legendę podtrzymywały opowieści szczęśliwców, którym film udało się obejrzeć za granicą, lub w kiepskiej kopii na kasacie VHS.
Już z racji jej rozmiarów wydawanie "Akiry" to zadanie karkołomne. Niestety, polska edycja nie ustrzegła się wpadek. Wielu fanów do dziś narzeka na marne tłumaczenie. Polski "Akira" pełen jest językowych niezręczności (natrętnie powracający błąd "w każdym bądź razie") i niepotrzebnej cenzury (największym kuriozum jest wyśmiewany "szlag bezrobotnych", o wiele bardziej irytujące są jednak ciągle powtarzane, pokraczne eufemizmy w stylu "kurcze" i "pitolenie"). Niestety te wady powielone zostały także w sprzedawanym obecnie dodruku. Na szacunek zasługuje jednak sam fakt, że tak potężna seria została u nas wydana. Polski czytelnik komiksowy, nauczony przez wydawców, że przyszłość żadnej serii nie jest pewna, mógł być pozytywnie zaskoczony, gdy zakupił ostatni 19 tom serii.
Polecam wiadomość:
Rekomendowana:
Opinie: 1