W piekle czyha kraken

Tagi: recenzja, Taurus Media

10.10.2011 | Tomasz Pstrągowski

W piekle czyha kraken

"Kraken" Jordi Berneta i Antonio Segury udowadnia, że nawet z najbardziej wyeksploatowanych schematów popkultury można wycisnąć świetną historię. Osadzona w świecie legend miejskich opowieść o dzielnych policjantach walczących z potworem umiejętnie łączy kryminał noir z fantasy i udowadnia, że talent Berneta zasługuje na lepsze scenariusze niż "Torpedo".

 

Rozgrywający się w gigantycznym Metropol City "Kraken" bazuje na popularnej legendzie miejskiej o potworze żyjącym w kanałach pod miastem. Zazwyczaj jest to krokodyl, czasami gigantyczny aligator, zdarza się także przekaz o tygrysie (najlepiej białym). Segura wyolbrzymia tę legendę i prezentuje nam mitycznego krakena - potężnego stwora, który ani razu nie pojawia się w całości na kadrach. Widzimy go tylko jako przypominającego wytwory wyobraźni H. P. Lovecrafta, mackowatego (chciałoby się napisać bluźnierczego) olbrzyma, którego złośliwa natura każde mordować wszystkich - dobrych i złych.

 

Przeciwko niemu staje Dante z Podziemnej Grupy Operacyjnej. To ostatni sprawiedliwy z kryminałów noir - sarkastyczny, pozbawiony wiary w dobro glina, który jest zbyt porządny by odpuścić i zbyt inteligentny by nie dostrzegać zżerającej miasto zgnilizny. W swojej walce jest osamotniony, otaczają go skorumpowani gliniarze, idioci, mordercy z jednostek specjalnych i skundleni politycy. Zdając sobie sprawę ze zdeprawowania systemu, często sam musi wymierzać sprawiedliwość. A gdy znajdzie sprzymierzeńca w pięknej sierżant Estevez walczącej z nielegalnym podziemiem aborcyjnym to tylko na chwilę, by zaraz odnaleźć w ściekach jej odrąbaną głowę.

 

Dante, zaprzysięgły wróg krakena, walczy jednak przede wszystkim z ludźmi - to oni bowiem są główną bolączką krakaneros. "Kraken", jak przystało na kryminał noir odmalowuje bowiem bardzo pesymistyczny obraz ludzkości. Uwięzieni pod ziemią (niczym w piekle) bohaterowie komiksu są zdegenerowani i obrzydliwi. Bezdomni przeczesujący kanały nie wahają się zgwałcić swojego kolegi, porwany polityk okazuje się skończonym draniem, najlepszy policjant w Metropol City to zwykły tchórz i karierowicz, a przywołany egzorcysta ginie z ręki fanatycznego współtowarzysza. Granicę przekracza zresztą sam Dante, zabijając rozbrojoną złodziejkę czy sprzymierzając się z odrażającym karłem, szefem seksmafii. Pożerający te szumowiny kraken występuje czasem jako bohater pozytywny, kara zesłana na Metropol City za jego występki i zepsucie (widać to zwłaszcza w opowieści o Szczurze).

 

W tym okropnym świecie piękne są tylko kobiety - półnagie, seksowne i niebezpieczne. Owszem, Bernet i Segura traktują je nieco instrumentalnie, ale zarzucanie "Krakenowi" seksizmu byłoby strzałem w płot, bohaterki kobiece są nieraz bardziej okrutne niż mężczyźni, a "momenty" w których występują przypominają czytelnikowi o konwencji, twardego, męskiego kryminału.

 

Segura prezentuje się jako sprawny scenarzysta, potrafiący wycisnąć naprawdę wiele z krótkich nowelek. Jego kunszt jest szczególnie widoczny, gdy porównuje się "Krakena" do "Torpedo" (oba tytuły rysowane są przez Berneta). O ile scenariusze Enrique Sáncheza Abulí szybko stają się oczywiste i męczące, a cała seria płynie na jednym pomyśle, o tyle Segura potrafi zaskoczyć nawet w najbardziej oczywistej historii - na kilku stronach tworzy przekonujących bohaterów, nie będących jedynie wymówką dla popisów głównego bohatera. Świetnie czuje też komiksową materię, sprawnie łączy poszczególne epizody i nie popełnia częstego w przypadku komiksów noir błędu - nie zasypuje czytelnika narracją z offu powielającą komunikat warstwy graficznej.

 

Jendak "Kraken" byłby tylko zwykłą opowiastką z ciekawym pomysłem, gdyby nie niesamowite prace Jordi Berneta. Hiszpańskiego rysownika chwaliłem już przy okazji "Torpedo" i "Kraken" tylko potwierdza jego wielki talent. Zachwyt wzbudzają szczegółowe i bardzo charakterystyczne kadry doskonale operujące czernią i bielą, oraz fakt, że wszystkie postacie są rozpoznawalne (a jest ich tu w bród).

 

"Kraken" to popkultura najwyższych lotów - świadoma swoich korzeni i umiejętnie operująca schematami. Oparta na ciekawym pomyśle, ale nie eksploatująca go nadmiernie. Opowiadająca wciągające historie o ciekawych bohaterach. Sprzedająca swoją wizję świata bez łopatologicznych wpadek. Umiejętnie łącząca różne stylistyki. To hołd dla klasyki kryminału noir będący jednocześnie świetną, samodzielną opowieścią. Urzekającą niesamowitymi rysunkami Berneta i świetnie skrojonymi scenariuszami Segury. Naprawdę warto!

 

Rekomendacje

Polecam wiadomość:

Rekomendowana:

 

 

 

A teraz...

Poleć znajomym

Drukuj

Opinie: 1

 
No już nie przesadzajmy na tym zachwytem. qwerty 10-10-11 22:13 Kraken jest tylko (albo aż) OK. więcej

Dodaj swój komiks i zaloguj się do strefy

Nie masz jeszcze konta? Załóż konto Zapomniałeś hasła?

Ankieta - Najlepszy album 2011 roku to:

Logikomiks
5.5 %
Berlin. Miasto dymu
6.2 %
Czasem
2.7 %
Uzumaki. Spirala
18.1 %
Chopin. New Romantic
11.6 %
Joker
28.1 %
Kraken
8.1 %
Szelki
3.2 %
Pinokio
11.7 %
Stuck Rubber Baby
4.9 %
Łączna liczba głosów: 1477

O firmie | Dla prasy | Reklama | Biznes z WP | Skontaktuj się z WP | Praca | Prywatność | Polityka antyspamowa| Regulamin

Zobacz wszystkie serwisy | RSS

Copyright © 1995-2010 Wirtualna Polska