30.10.2009 | Tomasz Pstrągowski
(fot. Esensja)
Bohater „Ratownika” to człowiek jakby z innego świata, który mierzy się z brudem i chaosem wielkiego miasta, nie mogąc zrozumieć jak to możliwe, że ludzie mogą być bezinteresownie źli. O ile jednak Shiga ostatecznie zwycięża, o tyle Jirō Taniguchi ze swojego starcia z formułą czarnego kryminału wychodzi przegrany. Niestety.
Taniguchi to jedno z najbardziej błyskotliwych odkryć wydawnictwa Hanami. Dzisiaj, po ukazaniu się na naszym rynku „Zoo zimą” i „Wędrowca z tundry” dziwi, że inni wydawcy mangi nie sięgnęli wcześniej po tego uzdolnionego i docenianego rysownika. Japończyk ma talent do opowiadania bezpretensjonalnych historii o życiu. Potrafi przemycić oczywiste morały nie wprawiając czytelnika w zażenowanie. Tym razem jednak porwał się na historię zupełnie inną, kryminalną, do której podszedł tak, jakby robił kolejny komiks o sensie życia.
Bohaterem „Ratownika” jest alpinista, opanowany i wysportowany Shiga, który całe swoje życie poświęcił górom. Los zmusza go jednak do opuszczenia swojej samotni i konfrontacji z miastem (Tokio). A wszystko przez zaginioną nastolatkę - córkę przyjaciela, o którego śmierć Shiga się obwinia.
Taniguchi przedstawia bohatera z innej epoki. W komiksie kilkakrotnie padają słowa, że takich mężczyzn już nie ma. Twardych, męskich, zdeterminowanych. Rycerskich, gotowych do największych poświęceń w imię wartości, o których nikt już nie pamięta, i których nikt nie wyznaje. Ten niedzisiejszy mężczyzna mierzy się z jak najbardziej dzisiejszym miastem. Z jego brudem, smrodem, hałasem i anonimowością. Błądzący po podejrzanych dzielnicach Tokio Shiga odkrywa świat, o którym nie miał pojęcia. Świat nastoletniej prostytucji, przemocy i wielkich, stawiających się ponad prawem korporacji. I nie ukrywa, że tego świata nie rozumie. Musi jednak stawić mu czoła, zagłębić się w jego brudzie i uratować dziewczynkę, której obiecał pomagać.
Niestety podobnie jak Shiga nie rozumie miasta, tak Taniguchi nie do końca rozumie gatunek, po który sięgnął. Rysownik próbował zmierzyć się z nim na własnych warunkach, nie naginając się do praw konwencji. Dlatego jest to opowieść niemal chirurgicznie czysta, pozbawiona jakiegokolwiek brudu. Dużo mówi się tu o upadku i demoralizacji, ale nie widać tego na kadrach. A przecież kryminał potrzebuje dwuznaczności, bohaterów trzeba czasem nieco oszpecić, zanurzyć w bagnie, z którym się stykają. Tymczasem opowieść o ratowniku jest banalnie jednoznaczna. Pozytywni bohaterowie są krystalicznie czyści, niemal idealni. Negatywnych zaś nie tłumaczy nic. Więcej, nawet prostytuujące się masowo nastolatki są tu jedynie ofiarami - zagubionymi, niekochanymi dziećmi, którym trzeba pomóc, a wobec których nie pada ani jedno słowo potępienia.
Polecam wiadomość:
Rekomendowana:
Komiksy
Autorzy
Newsy
Opinie: 0
parszywe ot tak...bez przyczyny..bo łatwiej, bo bezrdaność, krzyk, strach fascynują? odpowiedz | Zgłoś do moderacji