Quo vadis, "Bler"?

Tagi: recenzja, patronat

05.10.2011 | Tomasz Pstrągowski

Quo vadis,

Drugi tom "Blera" zaczyna się wyśmienicie - tak, jak powinien rozpoczynać się oczekiwany od dawna komiks o prawdziwym polskim superbohaterze, nie będącym Wilqiem. Niestety im dalej tym gorzej, Rafał Szłapa trwoni potencjał drzemiący w historii, scenariusz rwie się i skręca w absurdy, a czytelnik pozostaje z zawiedzionymi nadziejami.

 

Już pierwszy tom kończył się zawieszeniem akcji i wyraźną sugestią, że nie wszystko w świecie Blera odbywa się tak, jak w typowych historiach superbohaterskich. I dobrze, w 70 lat po pierwszych opowieściach superbohaterskich czas na fabularną i ideologiczną naiwność się skończył - herosi dojrzeli i nawet najbardziej typowe opowieści z uniwersum DC Comics i Marvela naznaczone są dwuznacznościami. Bler jest więc nie tylko superbohaterem, ale i oszustem - karze ludzi za przestępstwa, których nie popełnili, nadużywa swoich umiejętności, bywa pyszny i zarozumiały.

 

Moralna ambiwalencja Blera świetnie współgra z jego polską specyfiką. Osadzona w swojskich, krakowskich realiach seria umiejętnie rozgrywa nasze narodowe lęki i fobie. W pierwszym tomie przeciwnikiem superbohatera był znęcający się nad rodziną ojciec, tym razem rozprawia się chociażby z nieuczciwymi developerami mieszkaniowymi. I to rozprawia bardzo brutalnie, świadom (jak każdy Polak), że nie warto wierzyć w system prawny, bo znęcający się nad dzieckiem rodzic i tak wyjdzie na wolność, a bankowi rabusie dostaną śmiesznie niskie wyroki.

 

W momentach, w których Szłapa koncentruje się na opowieści o Polsce i Blerze, jego komiks jest naprawdę wyborny. Rysownik świetnie radzi sobie z kreowaniem bohatera i świata przedstawionego i bardzo sprawnie wykorzystuje drobiazgi przybliżające czytelnikowi miejsce akcji. Znalazło się nawet kilka smaczków - chociażby taki, że bohaterowie poruszają się tajemniczym mercedesem, będącym odwołanie do miejskiej legendy o czarnej wołdze.

 

Zgrzyty zaczynają się w momencie, gdy Szłapa porzuca prostą historię i, chcąc opowiedzieć o korzeniach Blera, skręca w kierunku klasycznego superbohaterskiego fantasy/science fiction. Ze strony na stronę (dokładniej z 20 na 21) "Zapomnij o przeszłości" traci rytm i zmienia się w przedziwną historię o wygasłych miastach, pod którymi rozpościerają się katakumby, mistycznych kosmitach pożerających ludzi i gadających zwitkach kabli. Wprowadzanie takich elementów do opowieści zawsze jest ryzykowne, łatwo bowiem przestrzelić i zmienić swoją historię w absurdalny ciąg popkulturowych klisz. I choć "Bler" nie spada poniżej pewnego poziomu, to druga połowa albumu wprawia czytelnika w zakłopotanie, przypominając mu, że to tylko pulpa - płytka i głupia.

 

Być może kryje się za tym większy plan i w trzecim tomie Szłapa zaskoczy wszystko sprawnie spinając wszystkie wątki. Nie zmienia to jednak faktu, że tom drugi czyta się z narastającym uczuciem rozczarowania. Wywołanym zresztą nie tylko kierunkiem, w jakim zmierza seria, ale i nieporadnie prowadzoną narracją. Nie rozczarowuje za to kreska Szłapy - to wciąż ten sam, charakterystyczny styl. Czytelny, nieco skrótowy, przywołujący skojarzenia z klasycznymi "Żbikami", twórczością Przemysława Truścińskiego, ale przede wszystkim z "Blerem".

 

 

Rekomendacje

Polecam wiadomość:

Rekomendowana:

 

 

 

A teraz...

Poleć znajomym

Drukuj

Opinie: 1

 
tragedia anders 15-03-12 17:27 Ja pierniczę, ale porównanie do Truścińskiego. :0000000 więcej

Dodaj swój komiks i zaloguj się do strefy

Nie masz jeszcze konta? Załóż konto Zapomniałeś hasła?

Ankieta - Najlepszy album 2011 roku to:

Logikomiks
5.5 %
Berlin. Miasto dymu
6.2 %
Czasem
2.7 %
Uzumaki. Spirala
18.1 %
Chopin. New Romantic
11.6 %
Joker
28.1 %
Kraken
8.1 %
Szelki
3.2 %
Pinokio
11.7 %
Stuck Rubber Baby
4.9 %
Łączna liczba głosów: 1472

O firmie | Dla prasy | Reklama | Biznes z WP | Skontaktuj się z WP | Praca | Prywatność | Polityka antyspamowa| Regulamin

Zobacz wszystkie serwisy | RSS

Copyright © 1995-2010 Wirtualna Polska