Pięknie narysowany cham i prostak

Tagi: recenzja, komiks

15.10.2009 | Tomasz Pstrągowski

Pięknie narysowany cham i prostak

„Torpedo” to stylowa wyprawa w przeszłość, do Ameryki lat trzydziestych, kiedy mafia przeżywała lata swojej świetności. Stylowe garnitury i kapelusze, piękne kobiety, spluwy i duże pieniądze. Wszystkie te bardzo znajome elementy znajdziemy i tutaj. Ale znajdziemy też coś jeszcze - bohatera, który potrafi zaskoczyć i rysunki, które powalają na kolana.

 

Komiks Enrique Abuliego (scenariusz) i Jordiego Berneta (rewelacyjne rysunki) opowiada przygody wulgarnego i prostackiego gangstera Torpedo, który swoją pozycję w przestępczym półświatku zawdzięcza przede wszystkim bezwzględności i konsekwencji. Jednak Torpedo różni się nieco od innych bohaterów takich opowieści. Nie kokietuje nas, nie uwodzi stylem i elokwencją. Życie jakie prowadzi niewiele ma wspólnego z romantyczną legendą jaką zbudowały takie dzieła jak „Ojciec Chrzestny”, „Wrogowie publiczni”, „Gorączka”, „Infiltracja” czy gra „Mafia”. Torpedo to prostak i kmiotek, człowiek bez sumienia i inteligencji. Sposób w jaki przekręca inteligenckie powiedzonka wzbudza u czytelnika śmiech, ale nie świadczy o dowcipie postaci, a o braku jakiejkolwiek ogłady. Torpedo żyje z zabijania, zastraszania i kradzieży. Zabija bez mrugnięcia okiem, kiedy klient nie ma jak zapłacić, nie waha się wykorzystywać jego piękną córkę. Wobec kobiet jest chamski i natarczywy. To prawdziwy antybohater, którego polubią chyba tylko socjopaci i zakochani w kryminalistach masochiści. I dobrze. Brak okrzesania i prostactwo bohatera są jak powiew świeżego powietrza.

 

Oczywiście, to nie nowość - gangsterski mit rekonstruował już chociażby genialny Martin Scorsese w doskonałych „Chłopcach z ferajny” i „Kasynie”. Jednak w kulturze wciąż zwycięża romantyczne spojrzenie na bandytyzm. A przecież mowa o bandziorach, złodziejach, gwałcicielach i cwaniakach, budujących swoją pozycję na krzywdzie innych. Miło czasem przeczytać, że to po prostu banda debili, których jedyną przewagą jest naładowana broń, zaś w pole potrafi ich wywieźć nawet niespecjalnie rozgarnięta dziewczyna i jej dwaj kochankowie.

 

Jednak, gdyby chodziło tylko o zgrabny scenariusz i ciekawego bohatera, „Torpedo” najprawdopodobniej pozostałby jedynie ciekawym komiksem, na który warto zwrócić uwagę. To, co sprawia, że to komiks wyjątkowy to niesamowite, bardzo stylowe rysunki Jordiego Berneta, który rysuje tak, jakby długie tygodnie spędzał nad każdym pojedynczym kadrem. Jego kreska jest szczegółowa, pewna, precyzyjna. Postaci nie sposób pomylić, tak charakterystycznie są rysowane. Sposób w jaki rysownik żongluje czernią i bielą olśniewa, wydobywa z opowieści dodatkowe sensy, sprawia, że chce się do niej powracać, chociażby po to by móc znów podziwiać ulubione kadry. Dzięki rysunkom, w sumie nieco przewidywalne i nastawione na anegdotę, scenariusze Abuliego nabierają głębi, stają się opowieściami o mroku. O człowieku opanowanym obsesją splendoru, który gotów jest zrobić wszystko, by choć przez chwilę grzać się w blasku uwielbienia jakie wzbudza w kobietach i strachu jaki wywołuje u wrogów. To jak wiele daje mistrzowska kreska Berneta najłatwiej docenić powracając po lekturze całości do początku, do kilku nowelek narysowanych przez Aleksa Totha, którego prostemu, klasycznemu stylowi a la lata czterdzieste trudno cokolwiek zarzucić. Różnica jest gigantyczna.

 

Nie wiem czy „Torpedo” podobałby mi się tak bardzo, gdyby był w całości narysowany przez Totha, lub jakiegokolwiek innego rysownika. Na szczęście jednak, większość albumu narysował Jordi Bernet - artysta, któremu udało się idealnie wybrać stylistykę i którego kreska pasuje do scenariuszy Abuliego tak bardzo, iż trudno uwierzyć, by w ogóle mógł ten komiks rysować ktoś inny. Bo „Torpedo” to dzieło wyjątkowe tylko dlatego, że Enrique Abuli spotkał na swojej drodze Jordiego Berneta.

Rekomendacje

Polecam wiadomość:

Rekomendowana:

 

 

 

A teraz...

Poleć znajomym

Drukuj

Opinie: 5

 
cudze ja 18-10-09 20:03 chwalicie swojego nie znacie... obejrzyjcie rysunki jargacha! więcej
Tusk, Niesiołowski, Komorowski czy Wojewódzki? tomek11aa 16-10-09 14:19 A tu o komiks. więcej
Bardzo nieładniue. heniek 16-10-09 13:56 Bardzo nieładnie jest nazywać kogo kolwiek w ten sposób. Sprawa jest prosta: mówiąc o kims w ten sposób sam sobie wystawiasz obinie .Pozdrawiam. więcej
A ja myślałem, że to o Palikocie Pazuzu 16-10-09 12:20 Qrde, sądząc po tytule myślałem, że to artykuł o Palikocie więcej
W Polsce jest tylko jeden ... ambrozy 16-10-09 10:38 a do tego prymityw,nazywa sie sie Lech Walesa. więcej

Dodaj swój komiks i zaloguj się do strefy

Nie masz jeszcze konta? Załóż konto Zapomniałeś hasła?

Ankieta - Najlepszy album 2011 roku to:

Logikomiks
5.5 %
Berlin. Miasto dymu
6.2 %
Czasem
2.7 %
Uzumaki. Spirala
18 %
Chopin. New Romantic
11.6 %
Joker
28.1 %
Kraken
8.1 %
Szelki
3.2 %
Pinokio
11.7 %
Stuck Rubber Baby
4.9 %
Łączna liczba głosów: 1471

O firmie | Dla prasy | Reklama | Biznes z WP | Skontaktuj się z WP | Praca | Prywatność | Polityka antyspamowa| Regulamin

Zobacz wszystkie serwisy | RSS

Copyright © 1995-2010 Wirtualna Polska