Tagi: recenzja
30.09.2009 | Tomasz Pstrągowski
Niektóre opowieści nie muszą zaskakiwać scenariuszem. Mogą być tak oczywiste jak życie. I takie właśnie są „Opowieści z Hrabstwa Essex” - proste, skromne i boleśnie prawdziwe. Jeffowi Lumire z pewnością udało się jedno. Stworzył doskonałą powieść graficzną, która zniewala czytelników i gra na ich najbardziej intymnych uczuciach.
Ten komiks to w zasadzie trzy oddzielne powieści graficzne i dwie nowele. Wszystkie one dzieją się w tej samej, wiejskiej okolicy. Wszystkie też przeplatają się fabularnie.
Jest więc historia młodego Lestera, chłopca zamkniętego w sobie. Skrytego za kostiumem komiksowego superbohatera odludka, który nie może poradzić sobie ze śmiercią matki. Nie potrafi mu pomóc opiekujący się nim wuj. Ale pewnego dnia nastolatek zaprzyjaźnia się z dorosłym mężczyzną - wielkim, nieco ogłupiałym sklepikarzem, który przez krótki moment swojego życia był gwiazdą hokeja.
Jest też opowieść starca Lou, który wciąż rozpamiętuje to, jak wyglądało jego życie. A jest co wspominać, bowiem na skutek swoich postępków stracił nie tylko talent (był obiecującym hokeistą), ale też brata i miłość swojego życia.
Jest w końcu opowieść miejscowej pielęgniarki, która co dzień wędruje po hrabstwie i opiekuje się tymi, którzy tego potrzebują (między innymi Lou). To ona splata ze sobą poprzednie wątki i wyjaśnia, jakie relacje łączą wszystkich bohaterów. To ona też okazuje się być potomkinią siostry prowadzącej sierociniec, którego pożar (przed niemal wiekiem) zapoczątkował to wszystko.
Lemire prowadzi swoją opowieść bardzo spokojnie. Można wręcz rzec, że uważnie. Daje czytelnikom czas, by poznali bohaterów. By zżyli się z nimi, zrozumieli ich postępowanie. Oszczędza słowa, gdy trzeba, innym razem daje się staruszkowi rozgadać. Dopiero, kiedy znamy już bohaterów i wydaje nam się, że doskonale ich rozumiemy, na scenie pojawiają się komplikacje. Dzięki temu od razu czujemy, dlaczego postacie postępują tak a nie inaczej. Wiemy, dlaczego podejmują swoje wybory. Identyfikujemy się z nimi całkowicie. To niezwykle ważne zwłaszcza w dwóch pierwszych historiach, w których zrozumieć musimy postać tak tajemniczą jak zamknięty w sobie, odcięty od rzeczywistości nastolatek i samotny mężczyzna, który wciąż żyje w jednym momencie swojego życia. Momencie, przed którym miał wszystko, a po którym nie miał już nic. I do którego, gdyby dano mu szansę, z chęcią by powrócił, był to bowiem jedyny moment prawdziwego szczęścia.
Polecam wiadomość:
Rekomendowana:
Komiksy
Autorzy
Newsy
Opinie: 0