Tagi: recenzja, IZRAEL, Golem i Gwiazdy Dawida, Mały świat golema, Sfar, Joann
21.08.2009 | Tomasz Pstrągowski
Jest coś magicznego w historiach o żydowskiej muzykalności. W sposobie w jaki ten naród nauczył się wyrażać swoje uczucia, swoją historię i tożsamość, za pomocą prostej, niemal jarmarcznej sztuki kojarzącej się raczej z wiejskimi weselami niż z prawdziwą muzyką. Ducha taj niezwykłej muzykalności udało się złapać Joannowi Sfarowi i dzięki niemu jego komiks jest dziełem absolutnie wyjątkowym.
Sfar przyzwyczaił czytelników, że w swoich komiksach skupia się na motywach żydowskich. Tym razem jednak postanowił opowiedzieć o swoim narodzie w nieco inny sposób. Klezmerzy pozbawieni są tak głębokiego symbolizmu jak Mały świat Golema. Zastąpiła go prosta historia z łatwym przesłaniem.
Bohaterowie Klezmerów to banda oryginałów i włóczęgów. Wolnych dusz, które nie potrafią usiedzieć w miejscu. Zagubionych, pragnących wolności żydowskich muzyków, którzy tęsknią do swobody. Sfar nie potrzebuje wielu słów, by ich czytelnikowi przedstawić. Można wręcz odnieść wrażenie, że osobowość każdego z nich jest oczywista. Że doskonale go znamy. Tak sprawne skonstruowanie bohaterów to rzadka umiejętność, którą rysownik posługuje się w iście mistrzowski sposób. Dzięki temu jego opowieść od pierwszego kadru romansuje z czytelnikiem. Uwodzi go, przyciąga siłą swoich postaci.
Ale poza ciekawymi bohaterami ten komiks ma do zaoferowania coś znacznie piękniejszego. Tęsknotę za utraconą wolnością. Bohaterowie Sfara są stęsknieni swobody. Nie odnajdują się w ciasnym świecie, w którym powinni żyć. W talmudycznej szkole czy żydowskim getcie. Jak pisze Sfar w doskonałym posłowiu (choć to w zasadzie jedynie notatki) jego bohaterowie są Żydami na bardzo stary, dzisiaj niepopularny sposób. Są Żydami bez ojczyzny. Bez ziemi. Bez domu. Są Żydami podróżującymi po świecie. Tułającymi się. Szukającymi swojego miejsca. Żydami, których los jest ciężki, ale nie narzekają. Wiedzą bowiem, że niewiele to da. Sfarowi udała się rzecz naprawdę niezwykła. Z kart jego opowieści tchnie autentyczna, sentymentalna tęsknota do tożsamości tamtych Żydów. Do świata, który przeminął. Do podróżowania przez stepy i lasy. Zarabiania dzięki sztuce. Do zadymionych karczemek z Kresów przełomu wieku, w których klezmerzy grywali w zamian za nocleg i jedzenie. Do biedy i prostoty ówczesnej wsi - pełnej zabobonów i uprzedzeń, ale także autentycznej, w jakiś sposób swojskiej.
Polecam wiadomość:
Rekomendowana:
Komiksy
Autorzy
Newsy
Opinie: 0