Niedole Julitty, uczta czytelnika

Tagi: recenzja, kultura gniewu

13.11.2009 | Tomasz Pstrągowski

Niedole Julitty, uczta czytelnika

Album „Hmmarlowe i niedole Julitty” to imponujący debiut. Zaskakujący, dojrzały, plastycznie wysmakowany. Znany wcześniej tylko wąskiemu gronu komiksowych maniaków Przemysław Surpiko staje się dzięki niemu jednym z tych artystów, na których kolejne albumy czekamy z niecierpliwością.

 

 

Opowiedziana tu historia to pastisz klasycznych kryminałów Raymonda Chandlera. Główny bohater, ukryty pod stylowym kapeluszem Hmmarlowe to prywatny detektyw jak się patrzy. Z nieodłącznym papierosem, niestroniący od alkoholu, ceniący sobie towarzystwo pięknych kobiet. Jego spokojne życie odmienia tajemnicze zlecenie, które otrzymuje od przyjaciela policjanta. By odnaleźć tajemniczą Ążellę Hmmarlowe będzie musiał wypić o kilka głębszych za dużo, stracić ukochaną, a w finale nawet porządnie oberwać. Ale opłaci się, w końcu, na ostatniej stronie ujrzy jedyne niebieskie majteczki w tym czarno-białym komiksie.

 

Surpiko prowadzi swoją historię wprawnie i ze swadą. Bez kompleksów popisuje się swoją erudycją, odważnie sięga do klasyków literatury i malarstwa. Chętnie cytuje nie tylko Chandlera, ale i takich klasyków jak De Sade, Proust czy Manet. Ale nie tylko, bo poza tymi bardzo wyszukanymi nawiązaniami możemy się natknąć i na nazwiska z zupełnie innej półki. Kto powiedział, że jednym albumie nie można cytować De Sade i De Niro? Dlaczego Arthur Conan Doyle nie miałby stać obok Beastie Boys? Czemuż bohater żywcem wyjęty z Chandlera nie miałby zostać wzbogacony o cechy Mistrza z powieści Świetlickiego? Surpiko z niezwykła wprawą żongluje tymi intertekstualnymi nawiązaniami, ani na moment nie traci rezonu, nie potyka się o błędnie przywołany cytat. Jego komiks to przepyszna intelektualna zabawa. Trochę już niedzisiejsza, przywodząca mi na myśl raczej twórców z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, ale zupełnie się ze swoją niedzisiejszością nieukrywająca. Dzięki temu tam, gdzie można by się spodziewać wtórności, Surpiko serwuje nam odświeżający, niemodny hołd dla (zupełnie już dziś niemodnego) postmodernizmu.

 

Kreska Surmy jest oszczędna i bardzo stylowa. Ta opowieść ma swój własny klimat i czuć, że wszystko jest mu podporządkowane. Nie tylko wygląd postaci czy bardzo intrygująca, negatywowa konwencja (tła są tu czarne, zaś przedmioty i postacie odróżniają się od nich bielą), ale także poziomy układ stron, a nawet bardzo umiejętne wykorzystanie okładki i jej skrzydełek. Jeżeli tak mają wyglądać debiutanckie albumy polskich komiskiarzy, to ja poproszę o jeszcze!

 

Oczywiście, nic nie jest idealne, zasada ta dotyczy zwłaszcza debiutów. Surma zaliczył kilka drobnych wpadek w konstruowaniu fabuły, które sprawiają, że w pewnym momencie (w okolicach rozwiązania zagadki) komiks traci nieco rytm. Nie bez uzasadnienia są też zarzuty, że w gruncie rzeczy to tylko formalna zabawka, efektowny popis umiejętności, nie więcej. Ale jeżeli tak mają wyglądać formalne zabawki i popisy umiejętności polskich autorów, to można temu tylko przyklasnąć.

 

Ocena jest prosta. „Hmmarlowe i niedole Julitty” to świetny albumowy debiut piekielnie zdolnego rysownika. Surpiko zabłysnął i przez przypadek wpadł w pułapkę, którą sam sobie zgotował. Bo jeżeli kolejny album będzie ciut gorszy od tego, dla wszystkich będzie to duże rozczarowanie.

Rekomendacje

Polecam wiadomość:

Rekomendowana:

 

 

 

A teraz...

Poleć znajomym

Drukuj

Opinie: 1

 
gdyby to było tak łatwe jj 15-11-09 15:28 jak w komiksie = wersja dla młodych odpowiedz | Zgłoś do moderacji
Jak dla mnie mazol 24-11-09 13:02 Zdecydowanie najlepszy polski komiks od czasów XV księgi Tytusa odpowiedz | Zgłoś do moderacji

Patronaty

Ankieta - W ekranizację, którego z polskich komiksów wierzysz najbardziej?

Łaumy
7.8 %
Funky Kovala
23.3 %
Thorgala
68.9 %
Łączna liczba głosów: 720

O firmie | Dla prasy | Reklama | Biznes z WP | Skontaktuj się z WP | Praca | Prywatność | Polityka antyspamowa| Regulamin

Zobacz wszystkie serwisy | RSS

Copyright © 1995-2010 Wirtualna Polska