16.11.2009 | Kuba Oleksak
Lewis Trondheim, a właściwie Laurent Chabosy, staje się jednym z najchętniej publikowanych twórców na polskim rynku. Prace francuskiego komiksiarza mają na swoim koncie Kultura Gniewu (dziwaczny „A.L.I.E.E.N.”), Egmont (piracka „Wyspa Burbonów. Rok 1730”) oraz nieistniejące już wydawnictwo Motopol-Twój komiks (przeznaczone dla dzieci, choć nie tylko „Przygody Mikołajka”).
Dla wchodzącej na rynek Mroji Press, imprintowi wydawniczemu w ramach komiksowej oficyny Timof i cisi wspólnicy, Trondheim staje się wręcz flagowym twórcą – całkiem niedawno ukazał się niezły „Dworzec Centralny”, a jeszcze w tym roku czytelnicy dostaną do swoich rąk liczącego sobie ponad 500 stron „Lapinota”.
Muchy nie cieszą się ludzką sympatią. Trudno się temu dziwić, skoro przenoszą bakterie, bzyczą, brzęczą, przeszkadzają i aż się proszą żeby rozsmarować je na ścianie wczorajszą gazetą. A do tego fatalnie zachowują się przy stole. Komiksowa „Mucha” jest próbą ocieplenia wizerunku tego owada, wzbudzającego powszechną odrazę. Główny bohater (bohaterka?) to figlarny przedstawiciel musca domestica zawsze skory do głupich żartów, towarzyski, lubiący dobrze sobie pojeść – cukier należy do jego ulubionych „potraw”. Wręcz uwielbia igrać ze śmiertelnym pajęczym i kocim zagrożeniem. Los tytułowego owadziego herosa poznamy od samych narodzin, pierwszych prób latania i odkrywania swojej tożsamości, aż po zaskakujący i bardzo trondheimowy finał. Niestety, nie mogę zagwarantować, że po lekturze komiksu zmienicie swoje nastawienie do pobratymców głównego bohatera, ale dzięki niej będziecie mogli zobaczyć, jak wygląda świat z muszej perspektywy.
„Mucha”, pomimo tego, że liczy sobie ponad 100 stron, jest komiksem, który czyta się bardzo szybko, wręcz pochłania. Z pewnością wielka zasługa w tym jego autora, który w materii komiksowej narracji odznacza się wielką biegłością. Oprawa graficzna utrzymana jest w charakterystycznym, minimalistycznym stylu. Jak wiele z jego prac, także i ta, opowiedziana jest wyłącznie za pomocą pozbawionych słów (tj. dymków) obrazów, uporządkowanych po sześć kadrów na jedną planszę. Rygorystyczna forma komiksu nieco kontrastuje z jego swawolną wymową, bo „Mucha” kipi wręcz pociesznym, ciepłym, a wręcz dziecięcym humorem. Czytelnik bardzo szybko angażuje się w akcję i kibicuje niesfornemu owadowi w jego przedsięwzięciach. Choć rzecz cała zdaje się być błahą krotochwilą, mająca wszelkie znamiona twórczej przerwy między jednym, a drugim większym projektem, który autor zrobił jedynie dla relaksu i własnej przyjemności. W tym akurat przypadku wiele z tej radości tworzenia przekłada się bezpośrednio na radości z lektury.
Autor tekstu jest redaktorem serwisu KoloroweZeszyty.pl
Polecam wiadomość:
Rekomendowana:
Komiksy
Autorzy
Newsy
Opinie: 0