29.09.2010 | Tomasz Pstrągowski
"Latarnia" Paco Roki doskonale pokazuje jak wiele dzieli literaturę i komiks. To bez wątpienia opowieść w stylu Paulo Coelho. Ale dzięki odmiennemu medium i innemu sposobowi przedstawienia historii, opowieść, która w powieści byłaby banalna, broni się przed kiczem i tandetą.
Trwa wojna domowa w Hiszpanii. Młody republikański żołnierz - Francisco Guirado - zostaje ranny. Tracąc przytomność wpada do morza, ratuje go Talmo - wielki facet w śmiesznym kapeluszu opiekujący się pobliską, chwilowo nieczynną latarnią morską. Guirado, z początku nieufny wobec swego wybawcy, szybko przejmuje jego jowialny i szczery sposób bycia. Otwiera się, zaczyna słuchać fantastycznych opowieści przyjaciela, przekonuje się, że świat nie kończy się na wojnie z faszystami. Razem marzą o wyprawie do baśniowej Laputy - krainy, w której ludzie żyją szczęśliwie i sprawiedliwie. Potrzebna im jest tylko łódź.
"Latarnik" to bardzo typowa fabuła, którą Roca zapożycza z przebogatej literatury iberoamerykańskiej. Czuć inspiracje nie tylko wspominanymi w posłowiu Coelho i Borgesem, ale i Marquezem czy Julio Cortázarem. Rysownik chętnie zaciera granicę między baśnią a realizmem, sceny jak najbardziej prawdopodobne sąsiadują ze snami i niesamowitymi opowieściami Talmo, a rozmowy pomiędzy bohaterami płynnie przechodzą z dyskusji o wymarzonych lądach do bolesnych wspomnień Francisco o tym, jak przyczynił się do rozstrzelania rodziny swego jedynego przyjaciela. Nie brak tu nie tylko scen idyllicznych - przepięknych, spokojnych kadrów morza i rozważań na temat lepszego życia - ale i brutalnych, w których Roca przypomina odbiorcy, że nawet najpiękniejsze sny niszczą wojny i proza życia.
Jest to estetyka nieco dziś zużyta. Zachwycająca 20-30 lat temu, gdy największe triumfy święcili hiszpańskojęzyczni mistrzowie pióra, współcześnie często oskarżana jest o operowanie kiczem i banałem. Korzystający z niej Coelho to przecież ulubiony chłopiec do bicia krytyki literackiej, która zarzuca mu tandetę, taniość i granie na najniższych emocjach czytelnika. I choć "Latarni" Roca niedaleko do prostackich mądrości Brazylijczyka, to czyta się je jakby łatwiej.
Duża w tym zasługa doskonałych rysunków. Roca bardzo świadomie rezygnuje z kolorów i wszystkich graficznych fajerwerków. Swoje opowiadanie ilustruje prostą, czystą kreską. Nie szarżuje, nie eksperymentuje z kadrowaniem. Kolory zastępuje mu siny, poza nim jest tylko klasyczna czerń i biel. Dzięki temu łatwo dać się ponieść spokojnej narracji i poczuć emocjonalną więź z bohaterami. Komiks, inaczej niż powieść, nie jest uwięziony w słowach. Banały, które pisarz musi wyłożyć wprost, rysownik komiksowy rysuje, pokazuje czytelnikowi. Dzięki temu nie są już tak nachalne.
Roce udało się uniknąć kiczowatych mielizn i emocjonalnego szantażu. "Latarnia" nie stała się dzięki temu arcydziełem, ale z pewnością jest komiksem intrygującym - pięknie narysowanym, opowiadającym ciekawą historię i wciągającym emocjonalnie.

Polecam wiadomość:
Rekomendowana:
Komiksy
Autorzy
Newsy
Opinie: 6
zachwycaja sie nim kolejne pokolenia dziewczyn z bibliotekoznawstwa ( ew. psychologii/ pedogogiki) w rozciagnietych spodnicach i jeszcze mysla ze sa takie awangardowe więcej