Jerzy Wróblewski: rysuję - więc jestem

Tagi: artysta, publicystyka

01.10.2009 | Maciej Jasiński

Jerzy Wróblewski: rysuję - więc jestem

3 października podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier odbędzie się premiera albumu "Binio Bill i Szalony Heronimo", a także zostanie otwarta wystawa przedstawiające oryginalne plansze i rysunki Jerzego Wróblewskiego. To doskonała okazja, aby przypomnieć sylwetkę tego wybitnego polskiego twórcy komiksowego.

 

"Był dzień 7 sierpnia 1941 roku i jak przystało na ten Wielki Dzień każdego z nas, ryczałem ponoć głośniej niż dzisiejszy tranzystor. Wkrótce jednak moje wokalne inklinacje przerodziły się w nieodpartą chęć rysowania tego, co działo się wokół mnie." *

 

 

        Jerzy Wróblewski urodził się w rodzinie, w której prawie każdy miał jakiś talent plastyczny. Jego wujowie malowali obrazy, zaś ojciec, który z zawodu był handlowcem, podczas wojny zajmował się przygotowywaniem szyldów sklepowych.

        W Inowrocławiu w czasie okupacji, gdy rodzice Jerzego wychodzili do pracy, chłopiec zostawał w domu pod opieką starszego brata Zygmunta.

        - Nie mogliśmy bawić się na ulicy, więc czas spędzaliśmy albo w mieszkaniu, albo na niewielkim podwórku przy domu - wspomina Zygmunt Wróblewski.

        Wtedy to kilkuletni Jurek jeszcze dość nieporadnie podejmował pierwsze próby rysowania. Kłopot stanowiła niewielka dostępność papieru, kredek czy farb. Niestety po zakończeniu wojny niewiele się zmieniło. Po latach Jerzy Wróblewski wspominał - "Papier to blok rysunkowy, tak czczony jak katechizm. Szkoda, bo gdybym miał więcej papieru, mógłbym rozwinąć swoje możliwości". Próbował zatem maksymalnie zarysowywać każdą kartkę, a nawet wymazywał wcześniejsze szkice, aby mieć miejsce na nowe ilustracje.

        W początkowej plastycznej edukacji bardzo ważne była pomoc ojca. Doradzał - bazując na własnym doświadczeniu - w jaki sposób trzymać ołówek, jak nakładać farby, był też pierwszym recenzentem prac młodego rysownika.

        Tuż po wojnie Jerzy po raz pierwszy zetknął się z komiksem. W paczkach z UNRRA, czyli Organizacji Narodów Zjednoczonych do Spraw Pomocy i Odbudowy, obok wielu przydatnych rzeczy i artykułów spożywczych można było znaleźć także czarno-białe książeczki z komiksami z Myszką Miki i Kaczorem Donaldem. Oglądał je całymi dniami i próbował przerysowywać poszczególne kadry.

        Nie był grzecznym dzieckiem. Wszędzie go było pełno, co rusz wymyślał sobie jakieś szalone zabawy. Jedna z nich omal nie skończyła się utratą palców. Po obejrzeniu filmowego "Tarzana" postanowił go naśladować. Przywiązał linę do lampy, wszedł na stół, złapał nóż i skoczył. W locie próbował przeciąć linę - na szczęście skończyło się tylko na obciętym opuszku palca i licznych potłuczeniach.

        W szkole podstawowej Jerzego cechowała już ogromna sprawność i łatwość rysowania. Na lekcjach plastyki zdarzało się, że poza własnym rysunkiem zdążył zrobić zadane ilustracje jeszcze dla wszystkich kolegów.

        - Tylko nauczycielka rysunku dziwnie patrzyła na uczniów myśląc, że połowa z nich to artyści - mówi z uśmiechem Zygmunt Wróblewski.

        Po ukończeniu siedmioklasowej wówczas podstawówki Jerzy rozpoczął w rodzinnym Inowrocławiu pracę jako dekorator. Rodzina uważała jednak, że mając taki talent plastyczny, powinien kontynuować edukację. Za namową ojca, Jerzy złożył podanie do Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Bydgoszczy. Przenosiny do Miasta nad Brdą miały ogromny wpływ na późniejszą karierę rysownika komiksów.

 

1 2 3 4 5 6 7 8 9

Rekomendacje

Polecam wiadomość:

Rekomendowana:

 

 

 

A teraz...

Poleć znajomym

Drukuj

Opinie: 8

 
a mi tom 22-05-11 22:38 się marzy zbiorczy album Egmonta zawierający WSZYSTKIE krótkie historyjki pochodzące z magazynu RELAX więcej
... cyberangel1975 20-11-09 15:21 ech, 'Świat Młodych', czasy dzieciństwa. 'Binio Bill kręci western i w kosmos' to jeden z najlepszych komiksów... więcej
12-10-09 00:55 Dzisiaj pewnie bylby cenionym storybordzista, nie sądzę żeby rysował dalej komiksy. Komiks niestety jest pieśnią przeszłości. :/ więcej
No tak to już jest Fan komiksów 03-10-09 09:58 że największą sławę artyści osiągają dopiero po śmierci. Pozostaje smutek, żal i wielkie dzieła. więcej
Nadal posiadam większość Jego komiksów... enduro 03-10-09 09:56 Pamiętam Świat Młodych, kupowałem go za 5 zł(w latach osiemdziesiątych) i starannie wycinałem komiks 'Binio Bill kręci western i w kosmos' - był fantastyczny. Dziękuję Wielki Rysowniku. Cze ... więcej
Szkoda że go już nie ma Fan komiksów 03-10-09 08:35 Tytan pracy, doskonała kreska, realizm . Nikt nie narysuje Żbika tak jak On to robił. Wielki Szacun i tyle. więcej
dla mnie gosc 03-10-09 08:35 najlepszymi kowbojami byli Kajko i Kokosz....) więcej
olo z psów 01-10-09 13:15 Jerzy Wróblewski niedoścignionym mistrzem jest więcej

Dodaj swój komiks i zaloguj się do strefy

Nie masz jeszcze konta? Załóż konto Zapomniałeś hasła?

Ankieta - Najlepszy album 2011 roku to:

Logikomiks
5.5 %
Berlin. Miasto dymu
6.2 %
Czasem
2.7 %
Uzumaki. Spirala
18.1 %
Chopin. New Romantic
11.6 %
Joker
28.1 %
Kraken
8.1 %
Szelki
3.2 %
Pinokio
11.7 %
Stuck Rubber Baby
4.9 %
Łączna liczba głosów: 1479

O firmie | Dla prasy | Reklama | Biznes z WP | Skontaktuj się z WP | Praca | Prywatność | Polityka antyspamowa| Regulamin

Zobacz wszystkie serwisy | RSS

Copyright © 1995-2010 Wirtualna Polska