Lubicie ekranizacje komiksów? My też. Problem z tym, że hollywoodzcy producenci często taktują materiał wyjściowy bardzo swobodnie, jako wymówkę do nakręcenia kolejnego idiotyzmu. Dlatego przygotowaliśmy listę najgorszych filmów komiksowych. Lista jest subiektywna i umieściliśmy na niej tylko filmy z ostatnich lat – gdyby sięgnąć głębiej trzeba by wypisać wstydliwą czterdziestkę.
Miejsce 17. The Incredible Hulk (2008)
Ok, Zielony w wersji Anga Lee był trochę przekombinowany – za dużo refleksji, głębi, porządnej gry aktorskiej i eksperymentów z montażem. No i za mało zniszczonych miast – a nie oszukujmy się, po to wymyślono postać Hulka, żeby pozwolić mu co jakiś czas zniszczyć jakieś miasto. Jednak mimo wszystko film był niezły – traktował komiksowy oryginał o wiele poważniej niż cała kupa innych filmów w tamtym czasie. Czuć było, że Lee szanuje postać.
Edward Norton też się starał. Odrzucił dzieło Lee i opowiedział historię od nowa, pomijając jednak etap z przemianą (pojawia się tylko w prologu). Niestety Hulk w jego wykonaniu jest nudny i grzeczny. Nie krzywdzi niewinnych i w ogóle całkiem często się hamuje, wystarczy się do niego uśmiechnąć i podrapać go za uchem. Jak na opanowanego furią potwora, to w zasadzie miły z niego gość. Nie to, co Tim Roth. On, by zapolować na Zielonego gotów jest pozbawić się inteligencji i przemienić w mutanta. Takie hobby. No i ta niewierna Liv Taylor, która daje się podejść jakiemuś gogusiowi, gdy obok czeka napakowany chemią Norton! Zanudzony na śmierć widz czeka więc tylko na końcowy pojedynek dwóch hulków spodziewając się totalnej demolki, ale i tu się zawodzi – bywało lepiej.
Podobno Norton walczył z wytwórnią i Marvelem, by uratować jak najwięcej psychologii postaci. Nie udało mu się. W rezultacie powstał film kiepski, gorszy nawet od nieudanego Hulka Anga Lee.
Polecam wiadomość:
Rekomendowana:
Opinie: 1183
70-80% tych filmów były na prawdę ŚWIETNE!!!!
widać ze ktoś się nie zna, jakiś krewny został zatrudniony który wcześniej
sprzedawał ryby i nagle jest kryty ... więcej