Legendy Osiedla

Tagi: recenzja, produkt, kultura gniewu

26.03.2010 | Tomasz Pstrągowski

Legendy Osiedla

Dziesięć lat temu "Osiedle Swoboda" było pierwszą oznaką nowego. Sygnałem, że polski komiks czekają bardzo głębokie przemiany. Bez niego nie byłoby "Produktu" i wszystko potoczyłoby się inaczej. Teraz mamy szansę, powrócić do tej historii i sprawdzić, jak przeszła próbę czasu.

 

Tym, którzy nigdy wcześniej nie słyszeli o "Osiedlu Swoboda", Michale Śledzińskim i "Produkcie" należy się kilka zdań wyjaśnień. "Produkt" to magazyn komiksowy ukazujący się w latach 1999 - 2004. Na jego łamach publikowali niemal wszyscy cenieni dziś artyści komiksowi młodego pokolenia. Cechą charakterystyczną magazynu była całkowita wolność twórcza zapewniana rysownikom. Stąd wiele komiksów prześmiewczych, kontrowersyjnych wulgarnych. Stąd "Wilqu" i wyśmiewanie dresiarstwa. Stąd też obecność w "Produkcie" komiksu obyczajowego - gdy nikt nie narzucał tematu, temat codzienności narzucił się sam.

 

"Osiedle Swoboda" było serią rewolucyjną pod kilkoma względami. Po pierwsze był to flagowy tytuł magazynu - gdyby nie sukces "Osiedla" nie byłoby sukcesu "Produktu", trudno sobie bowiem wyobrazić, by czasopismo mógł pociągnąć ktoś inny. Po drugie to jedna z pierwszych prawdziwie obyczajowych polskich serii komiksowych. Tytuł, którego tematem było zwykłe życie, zwykłych, polskich nastolatków. Śledziński nie naśladował obcych wzorców, nie podrabiał superbohaterów, nie wyciągał ręki po dobrze opisane gatunki - kryminał czy sensację. Śledziu po prostu opowiadał o życiu swoim i swoich kolegów.

 

Po dziesięciu latach od dnia premiery "Osiedle Swoboda" wciąż jest w Polsce tytułem niezwykłym. Lepsza komiksowa opowieść obyczajowa powstała tylko raz, a jej autorem również jest Michał Śledziński (mowa oczywiście o "Na szybko spisane"). Z perspektywy czasu łatwiej docenić zmysł obserwacji Śledzińskiego. Fakt, że udało mu się uchwycić "prawdę czasów". Dziś, gdy dresiarze i blokersi, to już przeszłość, "Osiedle " czyta się jak przewodnik po innej Polsce. Polsce dużo mniej przystępnej, nieprzyjemnej, brudniejszej i antypatycznej. Nie sposób też odmówić autorowi talentu do snucia historii. Najmocniejsze momenty serii ("Balladę o Bystrym") wciąż czyta się z zapartym tchem.

 

Jednak czas, jaki upłynął od premiery nie zawsze przysłużył się "Osiedlu". Miejscami czuć, że to artystyczne początki, poligon rysownika, na którym testuje swój talent. W niektórych momentach narracja się rwie, traci swój rytm. Niektóre rozwiązania fabularne rozczarowują (choćby to jak zakończony został spór Szopy z osiedlową mafią dresiarzy), a najciekawszy wątek uczucia Smutnego do siostry przyjaciela zepchnięty został na dalszy plan. W reedycji nie sprawdzają się też podpisy Śledzińskiego po planszami. O ile w "Produkcie" gawęda autora była oryginalnym sposobem nawiązania dialogu z czytelnikiem, o tyle w wydaniu zbiorczym lepiej sprawdziłaby się retrospekcja - przypomnienie, w jakich warunkach to wszystko powstawało. Niestety Śledziński zdecydował się powtórzyć zabieg sprzed lat (tylko na początku jest nieco mowy o narodzinach "Produktu") i znów snuje opowieści o swoim życiu. A w epoce blogów, twitterów i innych facebooków nie jest to już w żaden sposób interesujące. Wystarczy przecież wpisać adres bloga Śledzia, by wiedzieć jak mu się udała wizyta w Niemczech.

 

Michała Śledzińskiego nazywano już Jerzym Giedroyciem polskiego komiksu. Sam nadałem mu kiedyś inne miano -  polskiego Roberta Crumba. Wydawać by się mogło, że te określenia są przesadzone, pisane na wyrost, ale zbiorcze wydanie "Osiedla Swobody" udowadnia, że nie. To wciąż dzieło niezwykłe, jeden z najważniejszych tytułów w historii polskiego komiksu. I przebić go może tylko ukończone "Na szybko spisane".

 

 

Więcej o gwiazdkach Komiksomanii możecie przeczytać tutaj.

Rekomendacje

Polecam wiadomość:

Rekomendowana:

 

 

 

A teraz...

Poleć znajomym

Drukuj

Opinie: 1

 
Pstrągowski nie ma pojęcia o czym pisze koleś 27-03-10 21:07 Jeszcze nie tak dawno krytyka Żbika (Krupka, Rosiński, Polch, Wróblewski) a teraz Śledziński = polski Crumb?? 'Jeden z najważniejszych tytułów polskiego komiksu?' Człowieku - czy Ty czytałe ... więcej

Dodaj swój komiks i zaloguj się do strefy

Nie masz jeszcze konta? Załóż konto Zapomniałeś hasła?

Ankieta - Najlepszy album 2011 roku to:

Logikomiks
5.5 %
Berlin. Miasto dymu
6.3 %
Czasem
2.7 %
Uzumaki. Spirala
18.1 %
Chopin. New Romantic
11.6 %
Joker
28 %
Kraken
8.1 %
Szelki
3.2 %
Pinokio
11.7 %
Stuck Rubber Baby
4.9 %
Łączna liczba głosów: 1480

O firmie | Dla prasy | Reklama | Biznes z WP | Skontaktuj się z WP | Praca | Prywatność | Polityka antyspamowa| Regulamin

Zobacz wszystkie serwisy | RSS

Copyright © 1995-2010 Wirtualna Polska